23 kwi 2017

Podsumowanie LiveStremu z 22.04



            Witajcie moi Drodzy Czytelnicy!

            Wczoraj odbył się specjalny LiveStream na który świętowaliśmy rocznicę opublikowania opowiadania Szepty – Chłopiec ze snów. Z tej okazji przedstawiłem nieco informacji na temat nadciągające kontynuacji Szepty – Klątwa Licha.
            Z wielką przyjemnością przeczytałem pierwsze rozdziały, w których pojawiają się Jan, Emma oraz Arnold, co wywołało niemałą dyskusję na temat tego, co się dzieje oraz kim jest tajemnicza dziewczyną, którą pod koniec pierwszego tomu przyniosły białe zwierzęta. Dyskusja była zażarta, a teorii wiele, z czego jedna była prawdziwa. Pytanie teraz – która?
            


            Przedstawiłem także dwie nowe postacie – Sashę i Zacharego Sorokinów. Braci, którzy są dalszym kuzynostwem Jana, a którzy pojawią się w tej części. Sasha został ochrzczony jak Slavic Daddy, natomiast Zachary niecnie wkradł się do wątku z Arnoldem. Swoją drogą, według tego, co się wczoraj działo, Arnold ma przekichane życie miłosne.
            Niemniej to Zachary Sorokin odegra nieco większą rolę. Kuzyn Jana jest myśliwym, ale poluje jedynie na kaczki. Sam o sobie mówi, że jest obrońcą lasu, co czyni z niego bardziej leśniczego niż myśliwego. W każdym razie nie jest urzędnikiem państwowym, a robi to ze zwykłego zamiłowania. Opiekuje się zwierzętami w lesie, dokarmia je w trakcie zimy.
            Co więcej, ani u Sashy ani u Zacharego, chociaż pochodzą z rodu szeptuch, nie uaktywnił się dar uzdrawiania, pozostawiając Jana jako jedynego, męskiego członka rodziny z tym darem. Tutaj poruszę również wątek braku mocy lub rezygnacji z daru. Sasha i Zachary nie brali udziału w inicjacjach i rytuałach. Ostatnią szeptuchą w ich rodzinie była ich babcia, a tym samym siostra babci Jana.


            Zostałem zapytany, czy powróci Kacper? Odpowiedź: tak.
            Kacper, chociaż nie istnieje już w naszym świecie, mieszka w Królestwie Snów i niczym Roszpunka, jest zaginionym księciem Złud. Swoją drogą... duet Jana i Emmy?




                  Oraz bonusowy obrazek od George :) 


            
 


            Kolejną postacią, którą już znacie, bo debiutowała w Fałszywym Wilkołaku, ale teraz dostanie znacznie więcej „czasu antenowego” jest nikt inny jak August Stit. Kwiatkowy chłopiec stał się moim ulubieńcem, a jego wątek będzie bezpośrednio dotyczył Arnolda.
            Kim jest August? Florysta z zamiłowania. Kwiaty to jego pasja, zwłaszcza, że posiada ciekawą zdolność, która według jednych jest bezużyteczna, a według niektórych piękna i (jak twierdzi siostra Arnolda) bardzo romantyczna. Otóż August Stit słyszy i rozumie kwiaty. Mówią mu czy potrzebują więcej wody, światła, przesadzenia i tak dalej. Dlatego wszystkie kwiaty, którymi się opiekuje są zachwycająco pięknie i magicznie hipnotyzujące. Mimo swojego młodego wieku, August już otworzył dwie kwiaciarnie (w Warszawie i Krakowie) i wiedzie mu się bardzo dobrze. Głównie dzięki młodym kobietom, wychodzącym za mąż. Panny młode zabijają się o to, aby August przygotował kwiaty i bukiety na ich ślub, bo tak jak było wspomniane, August potrafi wycisnąć z kwiatów ich zniewalające piękno. Podobno były przypadki, że ktoś się w kwiatku zakochał, ale równie dobrze mogła to być plotka rzucona przez Augusta, aby owiać swoje kwiaciarnie sławą.
            Dwa małe fragmenty z Augustem:

            FRAGMENT 1:
            – Bądźcie cicho – poprosiłem narastające szepty. – Muszę się teraz skupić.
            August drgnął.
            – Okej, czy tylko mnie przeraża, gdy nagle zaczyna gadać z duchami? – zapytał.
            – Wyglądasz tak samo, gdy rozmawiasz z kwiatami – zauważył Arnold.
            – Możliwe, ale to kwiaty, a nie dusze przodków. – Rozejrzał się dookoła, jakby liczył, że zaraz jakąś zobaczy. – Poza tym, kwiaty debatują na temat swoich płatków, a nie o tajemnicach zapisanych w przyszłości.
            – Panikujesz? – zapytała Emma.
            – Wolę nie wiedzieć z jaką fryzurą obudzę się jutro – odparł pretensjonalnie August. – To miły element zaskoczenia.
            – Teraz wy bądźcie cicho – rzuciłem przez ramię.
            August cmoknął, ale nic więcej nie powiedział.

            FRAGMENT 2:
            We czwórkę stanęliśmy przy barze. Emma sięgnęła po zachlapane przez alkohol menu i po kolei przejrzała listę drinków. Zajrzałem przez jej ramię, aby lepiej widzieć.
            – Nazwy są… ciekawe – oceniła Emma.
            – Transcendentalny Transseksualista – odczytałem. – O Bo…
            – Staropolski łamaniec językowy – zażartowała, a ja parsknąłem śmiechem. – Chyba się na niego skuszę. Lepiej teraz niż po kilku głębszych, bo nie wyobrażam sobie jak odczytują to będąc pijanymi.
            – Czyli dla ciebie transik – rzucił barman, który najwidoczniej podsłuchiwał naszą rozmowę. – a dla was? – zapytał, rzucając nam łakome spojrzenia.
            – Ja wezmę… – zacząłem i przejechałem wzrokiem po menu. – Zdezorientowanego Biseksualistę. Ale bez alkoholu.
            Barman uniósł brew.
            – Czyli… po prostu colę z cytryną?
            – Zgadza się – odparłem, dumny z siebie. Barman spojrzał na mnie dziwnie, ale nie skomentował.
            – Dla mnie to, co zawsze – poprosił August, uśmiechając się szeroko. Barman pokiwał głową i posłali sobie dłuższe, porozumiewawcze spojrzenia.
            – Jeden Posłuszny Pasyw, już się robi. A dla ciebie, przystojniaku?
            Arnold właściwie podskoczył i niewiele brakowało, by zrobił dziurę w ścianie. Rozejrzał się nerwowo, szukając odpowiedzi na to pytanie. Emma dobrodusznie podsunęła mu pod nos menu z drinkami. Przyglądał się nazwom, które najwidoczniej niewiele mu mówiły.
            – E… B-Brutalny Aktyw? Brzmi dobrze…
            Barman przejechał po nim wzrokiem i równie dobrze mógł go rozebrać.
            – Nawet bardzo dobrze – skomentował i zabrał się za robienie drinków.
            – Chcę wiedzieć, co oznacza część z tych nazw? – zapytała Emma.
            – Zależy czy chcesz mieć okaleczoną wizję świata – odparł August.
            – Kto to jest „aktyw”? – zapytał Arnold.
            August wydał z siebie dźwięk jaki wydają z siebie przeważnie osoby, które zobaczyły słodkiego szczeniaczka.
            – Pokażę ci – zapewnił.



              Swoją drogą, taki obrazek dostałem w trakcie LiveStreamu ;)





            A skoro o obrazkach mowa, George narysowała dla mnie z okazji rocznicy Szeptów obrazek przedstawiający Augusta i Arnolda. Enjoy!

           


            No i jeszcze dwie dodatkowe wersje :)












            Skoro już dodałem odrobinę Disneya, to dodam jeszcze trochę. Tutaj widzę Augusta. Bardzo mocno go tutaj widzę. Jako chórki... myślę, że rodzina Jana byłaby idealna!


           
            Ale… zaraz, zaraz… kto siedzi na ramieniu Augusta?
            Otóż powiem Wam kto siedzi na ramieniu Augusta. Jeż Jacuś. Prawdopodobniej zwycięski temat wczorajszego LiveStreamu. Miłość do tego jeża przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania i w trakcie LiveStreamu dostałem kilkanaście memów związanych z tym jeżem, które teraz opublikuję.
            Nim jednak przedstawię memy, odrobinę o Jacusiu. Jeż jest najlepszym przyjacielem Augusta, często wyrywa na niego chłopaków, a dodatkowo sam August przeprowadza z nim liczne monologi. Często w trakcie upojenia alkoholowego (jeżeli jesteście ciekawi, August uwielbia białe wino, najlepiej słodkie), wyżala się jeżowi, który cierpliwie go słucha. Jacuś kocha Augusta i wytrzymuje nawet to, gdy August nieopatrznie zrzuci na niego swój sweter, krocząc pijackim krokiem przez kwiaciarnie.
            Żeby nie było, August nie jest alkoholikiem, ma po prostu naprawdę słabą głowę. Bardzo.
            No dobrze, to teraz memy z Jacusiem, które wczoraj wygrały LiveStream
















           

            Dobry Boże, wczoraj dużo się działo, łącznie z tym, że piłem szampana. Jak szaleć to szaleć.
            Dziękuję Wam jeszcze raz za obecność oraz za to, że czytaliście Szepty! Nie mogę się doczekać drugiego tomu i mam nadzieję, że Wam się spodoba!
           
            Do poczytania!

3 komentarze:

  1. Tak bardzo, bardzo żałuję, że nie mogło mnie być na tym streamie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponad godzinę rozmawialiśmy o Jacusiu ❤ :D dużo spojlerów poleciało ale przez to tylko nie mogę się doczekać następnych części (mówię nie tylko o Szeptach) najbardziej czekam chyba na WG4 bo wszystko się wyjaśni dopiero w tej ostatniej książce :o
    Musisz na pewno wykorzystać scenę z szepczącymi kwiatkami: "Zapyl go" "Przeleć go" nie mogłam przestać się śmiać :D
    Weny życzę i do usłyszenia na następny​m Livestreamie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam drobną uwagę merytoryczną odnośnie polowań - polowanie na kaczki i inne ptaki jest akurat najmniej eko-friendly z całej zwierzyny łownej. (W dalszej części postu o tym dlaczego. Jeśli Twój bohater ma być własnie takim zielonym myśliwym, to proponuję, żeby polował raczej na:
    a) gatunki inwazyjne (jenoty, norki amerykańskie, szopy pracze - te ostatnie na razie tylko na zachodzie Polski) - generalnie zżerają ptaki (jaja, pisklęta), mogą doprowadzić inne gatunki do wyginięcia, bo nie mają tu swojej niszy ekologicznej. Nie mają okresów ochronnych, a strzelanie do nich jest pewną formą ochrony przyrody, dla której są zagrożeniem.
    b)rodzime gatunki zagrażające innym gatunkom - lisy, tchórze, kuny, borsuki. Te gatunki mają swoje miejsce, ale ze względu na to, że stanowią zagrożenie dla ginących w Polsce głuszca i cietrzewia tam gdzie występują te ptaki można polować na nie cały rok. W Białowieży głuszca już nie ma, ale jest w puszczy Augustowskiej [Nie wiem gdzie mają mieszkać Twoi bohaterowie, ale jesli tam, albo w Bieszczadach, to też mogą w ten sposób chronić przyrodę].
    c) gatunki pozbawione naturalnych drapieżników - sarny, dziki, jelenie - wbrew pozorom jest ich często aż za dużo (choć znów głównie na zachodzie). Kiedyś polowały na nie wilki, niedźwiedzie rysie itp. ale obecnie są bardzo rzadkie. Innym gatunkom zwierząt raczej nie szkodzą, prędzej rolnikom (bo zjadają uprawy). To właśnie te gatunki są w zimie dokarmiane [paśniki] - w dokarmianiu nie chodzi o pomoc biednym głodnym zwierzątkom - służą zapewnieniu, że będzie na co polować. Polowanie na nie nie jest humanitarne, (tak jak jest np. na szopy - w obronie słabszych, zagrożonych gatunków) ale przyrodzie nie szkodzi (tak jak szkodzi polowanie na ptaki).
    Oczywiście jeśli polowanie akurat na kaczki to istotny element fabuły to nikt nie obrazi się o zastrzelenie przypadkiem kilku fikcyjnych perkozów. Ale jeśli masz zamiar raczej bawiąc uczyć, to zdecydowanie polecam opcje a) i b).
    Teraz o tym dlaczego polowanie na ptaki nie jest fajne:
    Po pierwsze bardzo ciężko odróżnić ptaki chronione od łownych, zwłaszcza jeśli chce się do nich strzelać (do zdjęć dużo łatwiej). Po drugie ciężko w ptaka trafić, więc wymyślono amunicję składającą się z wielu kulek wystrzeliwanych naraz (coś jak obrzyn albo w uproszczeniu granat). Po trzecie większość tych odłamków nie trafia w nic i spada do rzek, na pola itd. - przez co w środowisku lądują setki ton ołowiu, który zjadają potem ludzie i zwierzęta. Po więcej informacji polecam http://niechzyja.pl/kampania/dlaczego/

    P>S> Nie zdawałem sobie sprawy że wyjdzie tego tak dużo, mam nadzieję że doczytałeś.

    OdpowiedzUsuń